to przecudowne uczucie - robić coś i wiedzieć, że ma się swoich odbiorców.
Dziękuję! :))
_____________
ROZDZIAŁ 18
- Co ty robisz? - Kiyo wyglądała na co najmniej rozdrażnioną. Przygryzała nerwowo dolną wargę, tupała stopą, wpatrywała się świdrującym wzrokiem prosto w oczy Novy, które utkwione były gdzieś w bliżej nieokreślonym miejscu.
- Chie, połóż się do łóżeczka. - dziewczyna zwróciła się do małej dziewczynki. - Zaraz przyjdę.
Czarnulka opuściła przedpokój i wesołym, skocznym krokiem udała się w stronę swojego malutkiego pokoiku. Było to wyjątkowo śliczne dziecko, swoimi potężnymi, pięknymi oczami zachwycała każdą osobę, której uwagę tylko przyciągnęła. Wielokrotnie słyszała jak starsi, dorośli ludzie zaczepiali jej rodziców wspominając coś o agencjach reklamowych i spotach, do których szukano małych wesołych dziewczynek i chłopców. Chie nie rozumiała zbyt wiele z problemów, które ją otaczały. Chie nie zdawała sobie jeszcze sprawy z powagi sytuacji, w jakiej właśnie znalazły się najbliższe jej małemu serduszku osoby.
- Dlaczego on siedział tutaj tak długo? - Kiyo miała ochotę szarpnąć chłopaka i wytrząsnąć z niego wszystkie sekrety, które tak uparcie skrywał przed całym światem.
- Rozmawialiśmy o pracy, zapomniałaś? - Kiyo wzdrygnęła się. Nienawidziła tego oziębłego, pozbawionego jakichkolwiek ciepłych emocji głosu, którym Nova tak często się do niej zwracał. - Kiyo, to nie jest twój dom. - dodał, rzucając jej ciężkie spojrzenie.
- Mógłbyś zachowywać się trochę inaczej, kiedy już do ciebie przyjeżdżam.
- Gdybyś mogła w ogóle byś nie wyjeżdżała.
- Jak możesz taki być?! Jak możesz?! Jakim cholernym prawem?! - Kiyo zdawało się, że za moment wybuchnie. Spokój i zamyślenie Novy tylko potęgowały jej wzburzone emocje. - Dlaczego nie możesz po prostu... Nie przyjeżdżam tu tylko ze względu na Chie.
- Kiyo, do cholery, rozmawialiśmy już o tym ze sto pieprzonych razy!
- Nie krzycz, ona tam jest.
Patrzyli na siebie milcząc. Kiyo słyszała przyspieszony oddech Novy, czuła jak złość przechodziła, czuła znowu narastającą tęsknotę.
- Nie dam już rady - wyszeptała, czując piekący gorąc w oczach. Zacisnęła powieki, z których popłynęły pojedyncze łzy i spuściła głowę.
- Nie jestem w stanie ci pomóc. - Nova mówił już szeptem. Nie był to jednak uspokajający głos, jaki Kiyo chciałaby usłyszeć, ale głos, który tylko potwierdzał zerwanie wszystkich lin które ich łączyły. - Przecież wiesz, że nie mogę cię okłamywać.
- Ty...Ty i on? - Kiyo podniosła głowę i popatrzyła na niego, unosząc wysoko brwi. Jej oczy były zaczerwienione, a powieki brudnoszare od rozmazanego na nich tuszu.
Nova milczał. On i...i co? I Ryu? Tamten głupkowaty gówniarz, taki w nim zapatrzony, tak nim podekscytowany... Nova z przyjemnością myślał o zachwycie, jakim Ryu go darzył, a z czego prawdopodobnie sam nie zdawał sobie sprawy. Jeszcze.
- Kiyo nie możesz myśleć o mnie już w ten sposób. Chciałbym żebyś jutro wyjechała. To nie wpływa na nas dobrze.
- Odpowiedz mi.
Dziewczyna mówiła przez zaciśnięte zęby. Nova widział narastającą rozpacz na jej twarzy, czuł ułamki jej cierpienia, ogarniającego całe ciało Kiyo.
- Nie. Nie szukam żadnych kontaktów. Chcę mieć pieniądze dla małej.
Nova miał dosyć ranienia niczemu niewinnej dziewczyny, miał dosyć jej żali, jej cierpienia, bezsensownej i bezgranicznej miłości, jaką go darzyła. Bolało go, że nie potrafił tego odwzajemnić. Bolało i wyniszczało od środka, a jednocześnie świadomość, że Ryu...
- Wyjadę jutro. - wyszeptała.
- Tak, to dobry pomysł. Ja będę ją odwiedzał.
- Zrobię to wcześnie rano. Żebyś... żebyśmy...
- Kiyo... - Nova objął dziewczynę ramieniem, dłonią przetarł jej wilgotną twarz. Serce mu pękało, kiedy widział ją tak zrozpaczoną, tak zranioną. - Ułóż sobie w końcu życie. Obiecaj mi, że spróbujesz. Obiecaj.
Kiyo spojrzała głęboko w oczy chłopaka. Oparła czoło o jego pierś.
- Nie chcę. - wyszeptała.
Nastrój:
tagi: